Wędrówka.....A Hike (2002)


















...Ósmego maja Słońce wschodzi kilka minut po piątej. Pobudka o czwartej trzydzieści. Stoimy za miastem wypatrując światła na widnokręgu – kilkanaście minut później jesteśmy już w drodze. Od początku wiadomo, że nam się nie uda – nie pójdziemy idealnym łukiem. Nasza rozmowa ze Słońcem będzie mniej lub bardziej koślawa. Przed siódmą przechodzimy bagna. Mijamy olbrzymie połacie pól, przecinamy niepotrzebne nam drogi, plączemy się w zagajnikach. Południe zastaje nas na terenie opuszczonego PGR-u. Dalej aż po horyzont piaszczyste, nie obsiane niczym pola. Słońce nas prowadzi. Mija szesnasta. Woda na nieczynnej stacji kolejowej daje nowe siły – jeszcze tylko kilka godzin. Długo torami, kierunek prawie się zgadza. Kilka minut po dwudziestej wchodzimy na niewielki pagórek. Pomarańczowa kula powoli chowa się za wciąż odległy horyzont. Plączą się nam nogi i języki...

"Wędrówka" odbyła się 8 maja 2002 roku podczas warsztatów PROFILE w Skokach - w wyprawie wzięło udział 8 osób. O wschodzie Słońca wyruszyliśmy na pieszo w drogę starając się iść cały czas w kierunku Słońca. Orientując w ten sposób kierunek byliśmy w podróży kilkanaście godzin - nasza 35 kilometrowa droga przebiegała po wycinku koła, poza siatką istniejących dróg i ścieżek. Uczestnicy wyprawy nieśli przez całą drogę aparat, który podczas całodziennej ekspozycji rejestrował jeden obraz. Nasza podróż zakończyła się o zachodzie Słońca zaledwie 5 km od punktu wyjścia...














...On 8th May the Sun rises just after five. We woke up at half past four. We were standing on the edge of a village and looking at the light coming from a horizon. After 15 minutes, the sun already set off. At the very beggining we had knew that our talk with the Sun was rather awkward. Before seven, we got through marsh. We were passing huge stretches of land, cutting across aimless roads for us, milling around the groves. At noon, we were crossing empty areas of state-owned farms. Further, near the horizon we were suurrounded by sandy, berren fields. All the time the Sun was conducting us. It was gone four o’clock. We were fortified by water, which had been taken from a closed train station- just five more hours. A railway track stretched far- the direction was almost right. At a little after eight, we were going up a small hill. The orange sphere was slowly going down behind the horizon. We were stumbling while walking and talking as well. We were feeling good...

Project was realised during the International Photographic Workshop "Profile" in Skoki. The participants of the expedition had attached to their bodies the pinholecameras that were recording the way as well as they were carring on shifts the big camera that recorded all day of the hiking.